Zapisz się na newsletter

 

Poprzednie edycje: rok 2008

Impreza od tego roku została trafnie nazwana „Festiwalem Legend Rocka”. Po raz pierwszy odbyła się w trzech częściach, wypełniając dwa dni w lipcu oraz dwa w sierpniu. 12 lipca to wystąpiły trzy grupy z pogranicza popu i rocka. Pierwsza z nich „Glitter Band” znana byłą przede wszystkim z niezapomnianego utworu „Rock’n’roll”. „Koncert dla mnie był wspaniałym doświadczeniem” – powiedział po występie John Rosell, lider „Glitter Bandu”. Występ drugiej - szkockiej „Middle of the Road” z wokalistką Sally Carr, zachwycił publiczność, pamiętającą początek lat 70 i przeboje takie jak: „Sacramento”, „Chirpy chirpy cheep cheep” czy „Soley, soley”. Tańczące pary wypełniły przestrzeń przed sceną. Jeszcze większa radość sprawił widzom zespół „The Rubettes” z Billem Hurdem. Publiczność wraz z nim odśpiewała wielkie przeboje: „Sugar baby love”, „Tonight”, „I can do it”, „Juke box jive”. Koncert, no i zabawa dla widzów trwały aż do pierwszej w nocy.

Jeszcze więcej widzów przybyło do Doliny na drugą część festiwalu – 26 lipca. Najpierw zaśpiewała Maggie Reilly, współpracowniczka Mike’a Oldfielda zapamiętana z wielkich przebojów „Everytime we touch” czy „Moonlight shadow”, a po niej były wokalista zespołu „Smokie” – Chris Norman. I wtedy zaczęło się prawdziwe szaleństwo. „Gdy zabrzmiały pierwsze dźwięki "Living next door to Alice" nie było osoby, która siedziałaby obojętnie. Ludzie zarówno starsi, jaki młodsi szaleli pod sceną, śpiewali razem z wokalistą” – napisała po festiwalu Magdalena Olechnowicz w „Głosie Pomorza”. Chris na życzenie organizatorów i publiczności zaśpiewał przede wszystkim przeboje grupy „Smokie”, takie jak: „Needles and pins”, „Mexican girl”, „Oh Carol” i „Don’t play your rock’n’roll to me”. Wraz z bisami koncert trwał do północy. Trzecia część drugiego festiwalu odbyła się w sierpniu od 15 do 17. 15 na początek znów wystąpili „Animalsi” z „Przyjaciółmi”, jak nazwał swój zespół John Steel. Obok niego pojawili się Peter Barton (śpiew), John Weider (gitara) i Zoot Money (instrumenty klawiszowe). Zziębniętą publiczność stawiają na nogi przeboje: „See see rider”, „Don’t bring me down”, „It’s my life”, „I’m crying”, „Don’t let me be misunderstood”, „Bring it on home to me”, „We’ve gotta get out of this place” oraz na koniec ponad godzinnego występu słynny „House Of The Rising Sunę, który publiczność odśpiewała wraz z wokalistą Animalsów. Kolejny uczestnik festiwalu grupa „T.Rex”, miał w naszym kraju wielu fanów, co widać i słychać było w Dolinie Charlotty już od pierwszych dźwięków takich przebojów, jak: „Hot Love”, „I love to boogie”, „Get it on”, „Ride a white swan”, „Jeepster”, „Telegram Sam”, „Metal guru”, „21st century boy” i przede wszystkim „Children of the revolution”. Choć Marc Bolan, lider i frontman legendy „glam-rocka” lat siedemdziesiątych XX wieku, nie żyje już od ponad 30 lat, Rob Benson przypominał go doskonale, wyglądem, barwą głosu i zachowaniem na scenie. „Zdaniem fanów – kopia była bardzo udana” – zanotowała w „Gazecie Pomorskiej” Lucyna Talaśka-Klich.

16 sierpnia, drugi dzień trzeciej części festiwalu rozpoczął ponowny uczestnik imprezy w Dolinie Charlotty – Ray Wilson. Wykonał kilka własnych piosenek oraz przeboje Genesis („Follow you, follow me”), Phila Collinsa („In the air tonight”) i Davida Bowie’ego (“Space oddity”). Widząc, jak publiczność wspaniale bawi się, Bonnie Tyler, piosenkarka pop-rockowa, o charakterystycznym, lekko zachrypniętym glosie, ledwie doczekała swego występu. A potem publiczność podziwia ją w przebojach z lat 70 i 80: „Have you ever seen the rain”, „It’s a heartache”, „Lost in France”, „Total eclipse of the heart” i “Holding out of the hero”, nie mogąc doczekać się następnego dnia i koncertu 17 sierpnia wieńczącego ten festiwal. A ten rozpoczyna w strugach deszczu zespół wsławiony występem na legendarnym festiwalu Woodstock w 1969 – „Ten Years After”. Od lat Alvina Lee, gitarzystę i wokalistę kwartetu zastępuje muzyk dużo młodszy - Joe Gooch, który w towarzystwie „starych” (Rica Lee – perkusja, Chica Churchilla – klawisze i Leo Lyonsa – gitara basowa) doskonale daje sobie radę z wielkimi przebojami „TYA”: „Love like a man”, „I’m going home” oraz z „Good morning little schoolgirl” i piękną balladą „I can’t keep from cryin’ sometimes”. Festiwal zamknął występ „Electric Light Bandu”, nie tylko nazwą nawiązującego do słynnych „Elektyków”, czyli „Electric Light Orchestra”, bo w składzie jest Phil Bates, jeden z muzyków, jacy zetknęli się z oryginalnymi członkami sławnego zespołu, a wykonane ze sceny amfiteatru przeboje: „Calling America”, „Roll over Beethoven”, „Telephone line”, „Shine a little love”, „Rockaria”, „Don’t bring me down”, „Hold on tight” czy „Evil woman” do złudzenia przypominają oryginały. Występy zachodnich gwiazd poprzedził słupski „Magmen”

Zdzisław Pająk

Ta strona używa COOKIES.

Korzystając z niej wyrażasz zgodę na wykorzystywanie cookies, zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki.

OK, zamknij